ŚWIAT ZOSTAŁ STWORZONY W OLSZTYNIE
Świat został stworzony w Olsztynie - Monika Drożyńska
Wernisaż: 8 marca (czwartek), godz. 18:00
8 marca - 8 kwietnia, sala główna
Kurator: Sarmen Beglarian
Wystawa w ramach cyklu FEMIlooki
Najnowsza realizacja Stworzenie świata 4, powstała w Olsztynie podczas warsztatów z dziećmi przeprowadzonymi we współpracy Galerii BWA z Olsztyńskim Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym. Na wystawie pokazane zostaną także inne prace Drożyńskiej – wcześniejsze realizacje z cyklu Stworzenia świata również powstałe we współpracy z dziećmi, jak i filmy dokumentujące performance artystki.
Wystawa to wydarzenie na polu sztuki współczesnej i astronomii, gdzie umiejętności artystyczne są równie ważne jak uważna obserwacja i wiedza.
Haft, dominujące medium twórczości Moniki Drożyńskiej, podobnie jak jej spektakle teatralne, fotografie i filmy, powstają w reakcji na wizję antropocentryzmu i znaczenie języka mówionego. Artystka czasem się „myli” w swoich zapisach hafciarskich, na pozór się „wygłupia”, jednak to pozwala jej analizować język na nowo, tworzyć nowe skojarzenia i znaczenia. / SB
ZMIERZCH
Zmierzch - Urszula Kluz-Knopek
Wernisaż: 8 marca (czwartek), godz. 18:00
8 marca - 1 kwietnia, sala kameralna
Wystawa w ramach cyklu FEMIlooki
Najnowszy projekt Urszuli Kluz-Knopek "Zmierzch" (fotografie, wideo, instalacje) prowadzi nas w świat zmysłowej i tajemniczej baśniowości. Artystka zapowiada: Zmierzch to opowieść o namiętności z Nibylandią w tle. Nibylandia to pozbawiona czasu kraina, która kusi obietnicą nieśmiertelności. Dla tych, którzy jej ulegną staje się ujmującym przekleństwem. Bowiem z biegiem czasu granice zacierają się i cała przyroda, Piotruś Pan i Kapitan Hak, Wendy i chłopcy, piraci i Indianie kotłują się w Jednym.
W jaki sposób w poszczególnych obrazach łączą się zatem baśniowość jako kategoria wizualna – świetnie uzmysłowiona nam przez Kluz-Knopek – z inspiracją konkretnym utworem literackim J. M. Barriego Piotruś Pan i Wendy?
Dzieła ewokują pierwotną zmysłowość i efekt istoczenia się świata, w którym człowiek wtapia się w naturę i Nibylandię, stając się ich nieodłączną częścią. Są sensualne i cielesne, a zarazem uduchowione, oniryczne i hiperrealistyczne jednocześnie. Trwa festiwal życia i przemijania, a otoczenie mszy się, zielenieje, pierzy się, kreując niesamowite kulisy dla egzystujących w nim bohaterów. Pióra lśnią czernią, zmierzwione trawy – niczym falujące morze – wciągają postacie w swoje odmęty. Człowiek integruje się z przyrodą, czasem nawet tak mocno, że uprawia coś w rodzaju mimikry. Barwy poszczególnych kadrów bywają tak nasycone, jak niesiona przez nie tajemnica. Gdzieś w oddali rysuje się horyzont (nie)śmiertelności, który uwodzi jak narkotyk.
Kluz-Knopek nie ilustruje scen z Piotrusia Pana i Wendy, lecz obrazami podąża za wszechobecną w tej książce baśniowością. Nie opowiada historii, lecz ją obrazuje, powołując przed naszymi oczami narrację stricte wizualną, ikonicznie tak gęstą, że zdecydowanie przekraczającą świat opisany przez Barriego. Nie znajdziemy tu oczywistego podziału na dobro i zło, lecz – jak wskazywał Roger Caillois – zaczarowany świat baśni „jest harmonijny, nie zna sprzeczności…”, „skoro raz się przyjmie szczególne założenia tego nadprzyrodzonego świata, wszystko w nim pozostanie w godny uwagi sposób stabilne i jednorodne”. Paradoks polega jednak na tym, że w ramach Zmierzchu stabilna i jednorodna jest przede wszystkim ambiwalencja balansowania pomiędzy życiem a śmiercią, jawą a snem, pełnym uniesienia szczęściem a dojmującym bólem. Cały czas w Nibylandii, do której zabiera nas Kluz-Knopek, muska nas bowiem smoliście czarne pióro przywiązane do dłoni pozbawionej palca. / Marta Smolińska